Częstochowski Klub Miłośników Historii

im. Mecenasa Jana Pietrzykowskiego

Informuję, z szacunkiem i radością, że pan Zbigniew Biernacki, antykwariusz z ul. Kopernika, w dobrej formie rozpoczyna 71 rok życia.

Być może informacja ta zostanie przez niektórych odebrana z mieszanymi uczuciami. Cóż, jest jak jest, problem o nazwisku Biernacki nie ma ochoty zniknąć z krajobrazu Częstochowy.

Ostrzegam też profilaktycznie.

Po pierwsze: pan Zbigniew urodził się pod Koniecpolem, na pograniczu Ziemi Częstochowskiej i Świętokrzyskiej; a takie pochodzenie kształtuje charakter.

Po drugie jubilat ma długoletnie doświadczenie w zdobywaniu różnorodnych czeluści ciemnych jaskiń; więc jego głowa, nawet bez kasku, nadaje się do przebijania murów.

Po trzecie udowodnił, tworząc Antykwarnie "Niezależną", że potrafi realizować marzenia swojego życia. Tylko z tych trzech powodów pokornie radzę, by nie lekceważyć, nie spychać do szufladek, nie liczyć na przeminięcie, nie grać na przetrwanie... nie traktować jego jako problemu, lecz poważnie zmierzyć się z problemami przez pana Zbigniewa artykułowanymi.

Dla władzy dobry obywatel, to taki który słucha...ale dobra władza widoczna jest wtedy gdy słucha obywateli. Co zatem mogłaby dowiedzieć się władza, gdyby zachciała ze zrozumieniem posłuchać pana Zbigniewa ?

  1. Miasto, nasza wspólnota, jest organizmem wynikającym z historii i przez nią ukształtowanym. Zachowanie tożsamości częstochowskiej wymaga zadbania o pamiątki przeszłości, poszerzanie i upowszechnianie wiedzy o niej, określanie i chronienie lokalnej unikalności. To wymaga tworzenia społecznego ruchu pasjonatów... Arogancją jest lekceważenie ich społecznego zaangażowania, traktowanie jak nieudolnych "amatorów", kłopotliwych petentów wymagających "nie-wiadomo-czego".
  2. .Cierpliwość pracy nielicznych "krzewicieli" przynosi dziś widoczne owoce. Rośnie, nie tylko w Częstochowie, zainteresowanie lokalną historią, przeszłością własnych rodzin i najbliższych "ojczyzn". Co roku ukazuje się szereg ciekawych książek o historii Olsztyna, Mstowa, Dobrodzienia, Żarek i innych miejscowościach naszego regionu. Powraca zainteresowanie dziedzictwem przemysłowym. Tego nie wypada nie zauważać; ambicją miasta, zowiącego się akademickim, powinno być umacnianie i utrwalenie tego zjawiska.
  3. Częstochowa jest powiatem; bo chce nim być. Widoczna jest niechęć do odgrywania roli koordynatora i inicjatora działań w skali regionu. Muzeum, Biblioteka inne ośrodki kultury nazwały się "miejskimi" i granice miasta wyznaczają zakres ich zainteresowania. Nauczycielom częstochowskich szkół nie przychodzi do głowy promowanie wartości krajobrazu i historii najbliższych okolic.
  4. Prowincjonalizm wyraża się tęsknotami za "wielkim światem". Nie cenimy tego, co powstawało i rozwijało się dzięki pracy i zdolności mieszkańców regionu częstochowskiego. Wolimy sprowadzać "gwiazdy telewizyjne" niż docenić własne. Zamiast eksponować nasze wartości podrabiamy cudze budując "niby Warszawę" ( Aleje Marszałkowskie !!!).
  5. Z tego kompleksu prowincjonalności wynika swoiste zawstydzenie naszym zacofaniem. Innowacyjność nie znaczy dziś poszukiwania nowych rozwiązań lecz naśladowanie cudzych osiągnięć. Ideał modernizacji wyraża się metodą "kopiuj-wklej". Im bardziej przestajemy być sobą, tym bardziej stajemy się nowocześni.

Tego, mniej więcej, dowiedziałaby się władza, gdyby zechciała słuchać ze zrozumieniem.

Antykwariusz w naszych czasach jest postacią tragiczną; na jego oczach zanika dar czytania książek. Wie, że nie jest to zmiana narzędzi; że teraz potrzebne informacje "googluje" się z komputera. Czytanie książek to pokorne sięganie po mądrość odeszłych pokoleń, szukanie w doświadczeniach przodków odpowiedzi na pytanie "jak żyć". Antykwariusz wie, że istnieje wspólnota tylko tak długo, jak długo łączy ją wspólny "kod kulturowy". By Polak z Polakiem mógł się dogadać obaj muszą wiedzieć czym była "obrona Częstochowy", jak długo "na Wawelu Zygmunta bije dzwon", kto i w imię czego "czwórkami do nieba" szedł... Bo gdy zabraknie wspólnego fundamentu odniesień, mowa nasza będzie jak cymbał brzmiąca.

Antykwariusz widzi co dnia defilady cymbałów mijających z obojętnością skarbnicę książek... Z oparów modernizacji nie unosi się duch tęsknoty za rozumem.

Życzę Panu, Panie Zbigniewie, nie tylko jeszcze wielu, wielu lat życia w zdrowiu... Ale życzę także hartu i twardości, by nie zabrakło sil, by Pana twarda głowa przebiła mur... Historia z pewnością przyzna Panu rację, pora by współczesność też owe racje uznała....

Jarosław Kapsa

Do życzeń przyłącza się również cały zespół redakcyjny "Pulsu REGIONU"

Puls REGIONU, wrzesień-październik 2014


© 2015-2016. All Rights Reserved. Grzegorz Czepiczek.
strzałka do góry